goodtop #3: Ghostpoet (jest też trochę o nowej płycie, ale nie za dużo)

Stwierdziłem, że za bardzo nie chce jechać po Dark Days + Canapés, więc postanowiłem zrobić swoją topkę jego numerów.

Duże rozczarowanie. W zasadzie na tym mógłbym skończyć ten tekst, ale tego nie zrobię („miałem nie nawijać, ale nawinąłem”), bo nadal jestem fanem Ghostpoeta.

Dalej będę wyczekiwał jego nowych kawałków, płyt i przede wszystkim koncertu w warszawskim Niebie, który już w lutym. Mam też nadzieję, że uda mi się go zapytać osobiście, dlaczego ta prosta kontynuacja Shedding Skin, chyba jeszcze mocniej inspirowana od pierwowzoru tym, co się działo w gitarowej muzyce na Wyspach w latach 80., pozbawiona jest dobrych melodii i zapadających w pamięć linijek. Mam wrażenie, że za dużo tutaj Cocteau Twins, Echo & the Bunnymen, użalania się nad sobą i tematyki, którą mógłby sobie odpuścić, jak tej z „Immigrant Boogie”.

Rzadko się zdarza, żebym w 100% zgadzał się z polskimi recenzjami zagranicznych płyt. Nie dlatego, że nie ma u nas komu pisać. Wręcz przeciwnie, znam kilku witerów, którzy tworzą takie teksty, że głowa mała i też zapewne ich czytacie na co dzień (albo rzadziej, ale jednak czytacie), ale żaden z nich nie wziął się na poważnie za Dark Days + Canapés. Nie wiem, czy to dobrze, skoro w czeluściach internetu można trafić na perły pokroju „jest tak stylowy, że zawiera gitarowe rozwibrowania i taniec z diabłem” Do czego jednak dążę? Patrzcie na to.

Rafał Krause w recenzji Shedding Skin:

Gdyby wszystkie trzy długogrające płyty Ghostpoeta okutać w metaforę, tworzyłyby tryptyk. Debiutanckie Peanut Butter Blues & Melancholy Jam byłoby powrotem z pubu („just carry me home”), zapadaniem w półtrzeźwy spleen gdzieś na przedostatnim siedzeniu nocnego autobusu. Sofomor Some Say I So I Say Light to już głęboka bezsenna noc i obserwowanie migającego wyświetlacza telefonu („means I’m hearing dial tones”). Natomiast Shedding Skin, jak nietrudno się domyślić, jest w tym układzie porankiem. Oczywiście półprzytomnym, kiedy ocieramy powieki, ponownie chwytamy za telefon i z lekkim niedowierzaniem zerkamy na godzinę.

Moje pytanie: gdzie w takim razie można spotkać najnowszy LP? Nie wiem, ale postarajcie się teraz zrozumieć absolut tego porównania i wszystkich analogii zastosowanych przez autora. Jakże celne. Nawet jeżeli się nie zgadzacie to i tak bezproblemowo możecie zmienić kolejność, a wręcz wylosować dane sytuacje i miejsca, które będą odpowiadać konkretnym płytom.

I tak, jak Shedding Skin, prywatnie mój ulubiony album 2015 roku, jest „porankiem”, tak Dark Days + Canapés jest przedpołudniowym wstawaniem z łóżka z wielkim kacem i nadzieją na szybką poprawę. Mocne przecholowanie, niezbyt przyjemne, ale z dużym propsem ode mnie za rzecz, która z muzyką nie ma tak naprawdę nic wspólnego. Promosów dostaję dużo, ale coraz mniej osób, wysyła je w takiej formie, jak to się robiło lata temu: koperta, podpisany i numerowany CD itd. Boskie.

Żeby nie było aż tak tragicznie, to nowy album posiada jeden moment, który jest jednym z moich ulubionych w dyskografii kolesia z Coventry. Check no. 5 i jesteśmy kwita.

Moja topka Obaro Ejimiwe.

10. „Them Waters”

9. „Garden Path”

8. „Dial Tones”

7. „Be Right Back, Moving House (feat. Paul Smith)”

6. „Cold Win”

5. „Trouble Me”

4. „Us Against Whatever Ever”

3. „Shedding Skin (feat. Melanie DeBiasio)”

2. „Cash and Carry Me Home”

1. „Meltdown” / Meltdown (Typesun Remix) z singla „Cold Win”

Albumowa wersja to prawie dycha, remix niewiele gorszy, ale prawdziwa jazda jest dopiero tutaj

PS

Co do ulubionej płyty to już nie wiem sam… Raczej dwa > jeden = trzy > nic > cztery, ale jutro może się to zmienić.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

4 komentarze

  1. „Wręcz przeciwnie, znam kilku witerów, którzy tworzą takie teksty, że głowa mała i też zapewne ich czytacie na co dzień”

    Np. kogo i jakie teksty?

  2. Byłem po prostu ciekaw. Niemniej zabawne wydaje mi się krytykowanie w/w tekstów przez kogoś kto w swoich recenzjach na Interia.pl używa określeń typu „mruczando”, „wykon” itd.

Zostaw odpowiedź