Good day. Every day. O aplikacji, którą pokochałem z miejsca

 any do

W erę smartfonów wszedłem w 2010 roku. Nowe urządzenie z miejsca stało się dla mnie najważniejszym gadżetem, usuwając z pierwszego i drugiego miejsca podium zegarek oraz długopis (dokładnie w takiej kolejności). Kilka miesięcy temu, radość z używania urządzenia osiągnęła jeszcze wyższy poziom.

Szukałem na swojego trzeciego galaktycznego dobrej listy zadań. Po długim okresie poszukiwań, w końcu dopiąłem swego. Wybór padł na Any.DO. Jak zachwala producent: „Good day. Every day”. Zaufałem im. Nie żałuję. Czym ona jest? Moim podstawowym, codziennym narzędziem, organizerem i przypominaczem. Małym programem, który sprawił, że inni czasami mniej się na mnie złoszczą. Sam na siebie również.

anydo 1

Domyślna lista zadań w Androidzie jest… taka sobie. Nic specjalnego. Brzydka i spełniająca swoje zadanie, ale nie posiadająca tego „czegoś”. Any.DO zaoferowało mi to, co mają posiadacze iPhone’ów – rozsuwany górny panel z listą różnych zagadnień (tak proste, a tak genialne). Na systemie od Google z nakładką HTC Sense również wygląda to wyśmienicie, no i funkcjonalność panelu jest więcej jak zadowalająca. Mogę przewijać aktualne zadania, dodawać kolejne i szybko przejść do ustawień aplikacji. Poza tym wyświetla liczbę zadań na dziś. Dostaję to, co chcę. Absolutnie nic więcej nie jest mi potrzebne do szczęścia w przypadku cyfrowego organizera.

anydo 2

Ciekawostką jest integracja z… Google Glass. Nie wiem jak to ma działać z okularami firmy z Mountain View. Nie mam bladego pojęcia. Za kilka lat może się dowiem. Można także tworzyć swoje foldery, ustawiać odpowiednie motywy (raptem dwa…) oraz przypominanie o nieodebranych połączeniach (już mniej, przynajmniej dla mnie). Opcje rozszerzające działanie Any.DO są przydatne, ale nie niezbędne do codziennego użytkowania.

Twórcy pracują aktualnie na dwoma innymi, podobno użytecznymi aplikacjami: Mail i Memo. Jak im to wyjdzie? Nie wiem. W swoim portfolio mają jeszcze piękny kalendarz – Cal. I wygląd jest niestety jego jedyną zaletą. Grzeszy topornością, częstymi przycinkami, małą funkcjonalnością i koszmarnym widżetem na pulpit. Używałem go od dnia premiery przez ok. 2 tygodnie i uważam to za czas stracony. Nie wiem jak jest teraz, ale z opinii wyczytanych w internecie nie poprawiono za wiele. Poczekam jeszcze na kilka aktualizacji, aż się coś zmieni, inaczej programiści z Any.DO nie kupią mnie tym razem.

Aplikację możecie pobrać pod tym adresem.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź