DJ Mysterons: „Chcę prezentować grecką scenę i wierzę, że mi się to uda”

Grecki DJ w Polsce. Ciekawe? Jak najbardziej, zwłaszcza że wydaje dobre płyty.

Poza Krakowem szerzej nieznany i mam nadzieję, że niedługo się to zmieni, bo jego label – Mind The Wax – jest jednym z najciekawszych, jakie się ostatnio pojawiły. Płyty wydawane przez DJ-a Mysteronsa chwaliłem kilka razy, a przesłuchacie je na Spotify lub kupicie na Bandcampie. Postanowiłem porozmawiać z Giorgosem – DJ-em, wydawcą i finalistą IDA World DJ Competition.

Zacznijmy od samego początku. Co robisz w Polsce? Jest tutaj dużo ludzi greckiego pochodzenia, ale twoja historia jest zupełnie inna.

DJ Mysterons: Miałem okazję spędzić rok w Łodzi, konkretnie w latach 2006-2007, jako student Erasmusa. Tam zintegrowałem się z polską kulturą, zacząłem grać na różnych imprezach oraz poznawać wielu lokalnych DJ-ów i artystów.

Byłem zafascynowany silną kulturą i hypem w ówczesnym czasie na hip-hop i funk, co wpłynęło na moją motywację i decyzję do późniejszej emigracji. Dwa lata później, w 2009 roku, przyjechałem na stałe do Krakowa. Od tego czasu jestem zaangażowany w lokalną scenę. Gram w klubach, na imprezach, w musicalu i na światowym konkursie DJ-skim. Jak się domyślasz, muzyka jest bardzo ważną częścią mojego życia. W 2018 roku wpadłem na pomysł założenia Mind The Wax i jeszcze większego zaangażowania się w scenę.

Jesteś finalistą zawodów IDA. Z tego co mi wiadomo, jesteś pierwszym greckim DJ-em, który zaszedł tak wysoko. Ja tej sceny aż tak nie śledzę, ale ciekawi mnie, jak ona wygląda, zwłaszcza dzisiaj.

Reprezentowałem Grecję w IDA World DJ Competition w 2007 roku w projekcie Fly Immigrants wraz z DJ-em Hypercutzem. Byliśmy pierwszym greckim składem DJ-skim i jedynym do dziś, który brał udział w IDA, ale nie byliśmy pierwszymi greckimi przedstawicielami, ponieważ wcześniej byli DJ Mode i DJ Rawkutz. Przygotowanie do udziału w IDA było trudne, szczególnie gdy trzeba współpracować jako duet i zaprezentować dobry set. Przygotowanie trwało dobre dwa miesiące. Ćwiczyłem codziennie, ale wyszło to na dobre – było to wyjątkowe doświadczenie i szansa na poprawę moich umiejętności.

Co do sceny i tego jak wygląda… Widzę, że w ostatnim dziesięcioleciu z DVS i nowymi mikserami pojawiły się nowe możliwości spychające rutynowe zagrywki i stawiające na kreatywność DJ-a. Być może pojawia się uczucie przesytu, jeśli chodzi o same skrecze. Coraz częściej idziemy w kierunku produkcji. Jest to interesujące z punktu widzenia samej muzykalności, gdzie całość jest bardziej utworem opowiadającym jedną historię. Z drugiej strony lubię też klasyczny, oldschoolowy sposób i widzę, że jest wielu technicznych DJ-ów, którzy potrafią zaimponować swoimi umiejętnościami na gramofonach.

Polska jest bardzo silna na scenie turntablistycznej i cieszę się, gdy widzę, że DJ-e, oprócz zawodów, są również aktywni w klubach. Dobry DJ jest ważny i powinien docenić swoją wartość także w takich miejscach.

Okej, to teraz o samym Mind The Wax, bo mnie interesuje to najbardziej. Zacznę nietypowo – czym jest marka w pierwszej kolejności? Labelem czy usługą dla klientów, dzięki której mogą wytłoczyć sobie winyl?

Mind The Wax powstał jako firma oferująca usługi tłoczenia winyli. Pomysł polegał na połączeniu mojego doświadczenia zawodowego w zarządzaniu projektami i mojej pasji do czarnych płyt. Sam proces produkcji winyla jest bardzo skomplikowany: współpraca z różnymi dostawcami i outsourcing niektórych działań znacząco może obniżyć koszty dla klienta końcowego. Tak, że ciągle można utrzymywać wysoką jakość. To usługa, którą oferuję artystom i wytwórniom, którzy chcą mieć swoją muzykę w rękach.

Ponieważ pomagałem z winylami dla innych, w pewnym momencie pomyślałem, dlaczego nie zrobić tego dla siebie? Założyłem wytwórnię, w której głównym założeniem było wydawanie muzyki na tym nośniku. Takiej, którą chciałbym przede wszystkim mieć w swojej kolekcji. Dlatego zacząłem od wydania albumu Π305 mojego przyjaciela DJ-a Moyi. Płyta sprzedała się dobrze, więc poszedłem dalej i wydałem produkcje takich artystów, jak Bouklas, Billa Qause i ostatnio Mr. Collage.

To jaki jest główny target Mind The Wax? Label z artystami z różnych krajów czy marka w Polsce prezentująca artystów z Grecji?

Jeśli chodzi o styl muzyczny wytwórni, Mind The Wax jest otwarty na muzykę z wszystkich stylistyk hip-hopowych. Mamy w katalogu instrumentalne produkcje, trip-hop, typowy boom bap, funk, downtempo i neo-soul. Najbardziej zależy mi na tym, że artyści mieli podobne wartości i byli otwarci na współpracę. Ważne jest, aby przedstawiać to jako muzykę z przekazem, gdzie dobrym przykładem jest chociażby Muse Sick-N-Hour Mess Age Public Enemy. Nie zobaczysz więc Mind The Wax współpracującego z artystami, którzy prowadzą fałszywy styl życia, mają faszystowskie poglądy i seksistowską mentalność.

Ze względu na moje kontakty oczywiście łatwiej było zakontraktować artystów z mojego kraju. O wiele trudniej byłoby zacząć od lokalnych polskich artystów, chociaż chciałbym to zrobić – mieszkam tu, jest tutaj wielu utalentowanych artystów.

Moimi głównymi artystami są Grecy, ale nasza muzyka w ogóle nie ma granic, ponieważ zobaczysz, że albumy zawierają współpracę z utalentowanymi artystami z USA, Australii, Francji, Hiszpanii, Belgii. Chciałbym, żeby lokalni artyści zdobyli uznanie także poza granicami swoich krajów, ponieważ wielu z nich na to zasługuje. Cieszy mnie to, że mogę przyczynić się do promowania dobrej muzyki za pośrednictwem wydawnictw mojej wytwórni. Jestem zdania, że można to zrobić przynajmniej w Europie. Istnieje publiczność z otwartymi uszami, która jest zainteresowana szukaniem muzyki ponad granicami i międzynarodowymi trendami radiowymi.

Na razie sami Grecy, ale wspomniałeś też o Polakach. Jakie masz plany wobec polskich DJ-ów albo i nawet raperów?

Wykorzystam to jako okazję do otwartego zaproszenia lokalnych artystów, aby skontaktowali się ze mną, jeśli są zainteresowani naszą muzyką i koncepcją (śmiech). Możemy nawiązać relację, współpracować i wymyślać razem wspaniałe rzeczy.

Co do pytania – pierwszym polskim artystą w Mind The Wax będzie Velveteve i wydamy trip-hopową siódemkę, która ukaże się w tym roku. Zdecydowanie są tu producenci i DJ-e, których chciałbym mieć w swojej wytwórni. Wydawać muzykę, wspierać się wzajemnie, spotykać i rozmawiać. Jeśli chodzi o raperów, to scenę znam mniej, ponieważ istnieje bariera językowa. Bardziej interesuje mnie język angielski – jest globalny, porozumiewam się nim od ponad dekady. Ale nadal jestem otwarty na wszystko, dopóki muzyka i artyści są dobrzy.

To jeszcze inaczej – czy masz pomysł na albumy z raperami? W katalogu Mind The Wax są na razie tylko płyty, i to dobre!, DJ-ów i producentów.

Tak, zdecydowanie. W tym roku będziemy mieć dwa pełne albumy hip-hopowe! Jeden będzie z raperem Nico The Beast z Filadelfii na podkładach Bouklasa. Będą świetne beaty, teksty ostre i trafne, wysokie umiejętności na mikrofonie. To będzie ciężki i mroczny album, ale taki z melodiami i hookami. Muzyka dla zagubionych dusz i zbawienia. Drugi będzie dziełem MC Yinki i DJ-a Bookera. Ta produkcja będzie miała unikalny styl, nie typowy dla hip-hopu, powiedziałbym nawet, że bardziej eksperymentalny. Coś w rodzaju, gdyby Roc Marciano i MF Doom urodzili się w Atenach i mieli rodziców-imigrantów. Jeśli zaufasz mojemu gustowi, pokochasz również i te płyty.

Czyli będzie się działo. Jaka więc przyszłość czeka label? Chyba klaruje się w kolorowych barwach?

W każdym wydaniu staram się prezentować coś innego, ciągle się uczę, ponieważ jestem zupełnie nowy w branży. Chcę prezentować grecką scenę i wierzę, że mi się to uda. Chciałbym otworzyć wytwórnię również na tutejszą i współpracować z lokalnymi artystami. Ważne są na razie wydania w mniejszych nakładach, limitowane, ponieważ publiczność jest jeszcze niewielka i chciałbym dać im coś wyjątkowego, zwłaszcza że wspierają nas w pierwszych krokach.

Opowiadałem o dwóch hip-hopowych wydawnictwach, które będziemy mieć w katalogu, a także o tym, że zaczniemy od serii Trip-Hop 7. Później, ale nie w najbliższej przyszłości, chciałbym wydać kolekcję z artystami z całego świata, a także wydawać funky.

Grecka scena jest nieznana w Polsce. Jej część przedstawiłeś na pierwszych płytach. Kogo warto sprawdzić? Jakich macie największych klasyków?

Trudno kogoś wybrać! Spróbuję jednak wymienić kilka ciekawych nazwisk. Nie pochlebiając mojej wytwórni, uważam że DJ Moya, Bouklas, Billa Qause i Mr. Collage są jednymi z najbardziej utalentowanych w tym, co robią w Grecji. Udowodnili to dzięki swoim najnowszym wydawnictwom.

Jednymi z najlepszych, z karierami europejskimi, są Kill Emil i RSN, będący członkiem Belleruche. Być może znasz już Funkonami, ponieważ współpracował z polskim DJ-em Chmielixem i wydawał w Effiscienz i Postpartum. Moderator miał również dwa świetne wydawnictwa w ostatnich latach – Sinner’s Syndrome i The Mosaics – za pośrednictwem Melting Records, które zostały wyprzedane w bardzo krótkim czasie. Również mCurtis, młody producent, ma na swoim koncie doskonały album Yomi z 2018 roku. Blend Mishkin jest bardzo interesującym producentem, jeśli chodzi o jamajskie brzmienia oraz Imam Baildi, którzy wykorzystują wyłącznie tradycyjne folkowe sample, mieszając je z nowoczesnymi brzmieniami i rytmami. Myślę, że w ostatniej dekadzie produkcja w Grecji osiągnęła jak dotąd swój najlepszy poziom. Uważam ją za jedną z najsilniejszych w Europie. Jeśli chodzi o turntablizm, mamy bestie na stalowych kołach na poziomie globalnym, takie jak DJ Marvel, DJ Mode i DJ Kitsos.

Z obecnej sceny rapowej wspomnę Lex i Logos Timis, którzy reprezentują ulice i dźwięki podziemia. Mimo tego, gromadzą tysiące ludzi na swoich koncertach i nadal utrzymują wysoką pozycję ciągle używając tekstów „ostrzejszych niż ostrze”. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego, poleciłbym również Social Waste, którzy połączyli śródziemnomorskie instrumenty i rytmy w swój hip-hop z tekstami, które mają polityczny i społeczny wydźwięk. Wiele z ich piosenek jest przetłumaczonych na YouTube.

Posprawdzam na pewno. Reasumując. Co myślisz o całej polskiej scenie hip-hopowej?

Jeśli chodzi o polską scenę, lepiej znam tę turntablistyczną i DJ-ską. Zdecydowanie jest jedną z najlepszych na świecie. Masz u siebie takie legendy, jak DJ Eprom, a tacy ludzie jak Vazee, Pan Jaras, Kostek i Pac1 wygrywają światowe tytuły. A 69 Beats, jeśli chodzi o imprezowych DJ-ów, jest jednym z najlepszych w ogóle.

Jeśli chodzi o tworzenie i produkcję beatów, to jestem fanem DJ-a Plasha. Powiedziałbym, że bardzo przypomina mi DJ-a Moyę, jeśli chodzi o mroczniejszy dźwięk, ciężkie brzmienie i turntablism w tle. Także Kixnare, Noon i Funky Fella, aby wymienić jeszcze kilka, są naprawdę mocni. Niedawno odkryłem również wytwórnię Queen Size Records, muszę sprawdzić więcej ich wydawnictw, bo to jest bardzo interesujące. Ze sceny downtempo, bardzo cenię dźwięki SoFlow i Sound Me.

W przypadku rapu nie mam nic do powiedzenia. Nie rozumiem tekstów, a to jest najważniejsze. Mimo to, jestem pewien, że jest kilku dobrych MC’s.

Rozczarowuje mnie jednak to, że nie widzę tutaj zorganizowanej społeczności hip-hopowej. Naprawdę mało jest wydarzeń, imprez, koncertów i mam wrażenie, że wydarzenia reprezentujące cztery elementy hip-hopu gromadzą różne typy ludzi i wydaje mi się, że nie ma konsekwencji. Mam wrażenie, że kiedy przyjechałem do Polski, było inaczej i od tamtej pory bardzo się zmieniło. Mam nadzieję, że wkrótce wróci hype, na który zasługuje, ponieważ w Polsce jest mnóstwo talentów tworzących świetną muzykę.

PS

A na koniec polecam świetny mix przygotowany przez DJ-a Mysteronsa.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

1 komentarz

Zostaw odpowiedź