Billa Qause „Somehow Someway”

Z ziemi greckiej do Polski, czyli boom bap ma się bardzo dobrze.

Mind the Wax nie zawodzi i ponownie dostarcza boom bapowy projekt, kładący na łopatki większość tegorocznych konkurentów. Oczywiście w swojej kategorii, dla kilkuset, maksymalnie kilku tysięcy osób, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Dla mnie żadnego, bo Somehow Someway Billa Qause’a, aktywnego na scenie ponad 20 lat greckiego beatmakera i DJ-a, to jedna z najbardziej wciągających i zaskakujących wycieczek w klasyczne rejony w tym roku. Bez kopiowania na siłę patentów sprzed dwóch dekad, z próbą zaskakiwania słuchacza w każdym kolejnym tracku, udowadniając, że MPC ciągle ma rację bytu.

Podobają mi się te stricte hip-hopowe fragmenty, jak „Light My World”, gdzie trąbki a’la Pete Rock mieszają się z cuami z „The World is Yours” Nasa czy wyjęty niczym z pionierskich lat Angoli „True Thoughts” (a teraz sucharek – odejmijcie „e” i jest podpowiedź). Takich momentów, naprawdę dobrych jest sporo, ale Somehow Someway najbardziej zyskuje kiedy Billa Qause wychodzi poza utarte schematy i zaczyna delikatnie kombinować. Pięknie rozpływa się „Phile it”, relaksuje „Beats and Pieces” (gdzie pomaga inny beatmaker z Hellady – Kill Emil), które przypomina mi maksymalnie niedoceniony, wydany w Cold Busted Berlin Future Lounge Borisa Blenna.

Nie przekonuje mnie za to jeden numer, „Half Notes”, który brzmi niczym rozmyta kalka The Herbaliser. Nie mam za to nic przeciwko znanym i oklepanym samplom, jak np. tym z „Dreamer”, bo te przynajmniej zostały ciekawie wykorzystane. Całość broni się wyjątkowo mocno i ponownie okazuje się, że hip-hop nie ma granic. Czy to Stany, czy Polska, czy Grecja – liczy się muza. Obowiązkowo, czołówka roku.

Do kupienia tutaj.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź