Archiwalne rarytasy. Fonoteka Archives (Music and Recordings from years 2011-2015) – przedpremierowa recenzja

graf fonoteka

Zaparzyłem se zieloną herbatę, usiadłem niewygodnie przed komputerem, wypakowałem otrzymanego .rara i na jakieś pół godziny odpłynąłem. Zacząłem lewitować sam nawet nie wiem gdzie, a już na pewno nie w czasoprzestrzeni jaką wszyscy znamy. Wiedzcie, że lubię jak mi się robi dobrze.

Ha, mam was. Znowu wiem o czym sobie pomyśleliście, ale nie ma tak dobrze i łatwo. Wy to nie ja, a ja to nie wy, chociaż w tym przypadku to ja mam lepiej i właśnie „mam dobrze i łatwo”. Nietrudno zgadnąć czym jest taki stan rzeczy spowodowany patrząc na obrazek i tytuł tego posta. Wiecie też jak wielką miłością pałam do całej Fonoteki (jak może być inaczej, skoro prowadzi się cały cykl jej poświęcony, wklepcie sobie tag „fonoteka”) i wszystkim co jest z nią związane. Zajebiście ucieszyła mnie wiadomość, że będę miał okazję przesłuchać chociaż skromną część jej archiwalnych i w większości niepublikowanych nagrań, bo te niedawno dotarły do mnie za pośrednictwem jednego z ulubionych polskich producentów.

Kilka miesięcy temu zachwycałem się Journey/Evolution i z miejsca ten album stał się jednym z moich ulubionych w tym roku. Nie mogę też wykluczyć tego, że jednocześnie został jednym z moich ulubionych producenckich w rodzimym hip-hopie w ogóle, a jest to przecież wielce prawdopodobne. Nie wiem jednak czy takiego samego zaszczytu nie dostąpi Fonoteka Archives (Music and Recordings from years 2011-2015). No, no. Na niezłego gagatka wyrósł nam ten Graf CrateDigger i mimo maksymalnej niszy, w której się obraca, to jednak potrafi trafić tam, gdzie nie udaje się tym teoretycznie większym. W serca.

Koniecznie trzeba wspomnieć, że są to dwa różne projekty. Ten pierwszy to narkotyczna i przepalona wycieczka w pojazdach znanych z rodziny Jetsonów po obcych galaktykach, przypominająca brudne samplowane tripy z wariatami pokroju J. Sandsa czy Nocturnala. Drugi to nic innego jak wysublimowana do granic możliwości wycieczka po peerelowskich piwnicach w poszukiwaniu zdartych winyli z logotypami Polskich Nagrań, Poltonu, Polish Jazzu czy Tonpressu. Wiecie co mam na myśli.

Od czego zaczniemy? Od „co my tu mamy” czy od „co to jest”? Tak naprawdę w tym przypadku to jedno z drugim się łączy i trop pozostawiłem w poprzednim akapicie. Jak wskazuje tytuł kompilacji (bo to chyba będzie najbardziej odpowiednia nazwa dla tej produkcji) mamy przekrój przez cztery lata twórczości dolnośląskiego producenta. Znajdują się tutaj tylko nagrania, które są powiązane z serią Fonoteka od 2011 roku, czyli od remixów szóstej części („D”) i następnych opartych o nagrania znajdujące się na siódemce (m.in. „In Search of a Night’s Sample”) i ósemce (m.in. „The Little Light Between the Silence” z Markiem Pędziwiatrem).

Właśnie tak wyobrażam sobie płyty z remixami albo zabawę z samplami za potrzebą produkcji zupełnie nowych kawałków. W dwóch momentach pojawiają się nawet raperzy – Ocho Lee i Leonraz. Co najlepsze – rapsy tego pierwszego na beacie opartym na samplu z „Witajcie w Moim Świecie” Ireny Jarockiej to być może jeden z najmocniejszych momentów tych archiwaliów, tym bardziej że wersja z wokalem jest o wiele ciekawsza niż otwierający album ten sam instrumental. Aha, i nie wolno też zapominać o tym, który oprócz wspomnianych raperów, równie mocno odcisnął swoje piętno. Slime to kolejny wyznacznik jakości i kolejny, o którego archiwa wszyscy ładnie poprosimy.

Pół godzinna madlibowa podróż z kilkunastoma (kilkudziesięcioma?) polskimi winylami. Trochę przypominająca Dead Man Funk, czasami bliżej Nowego Jorku, a innym razem szalony zachodni pościg z np. „Voices in Space”. Nieznacznie słabiej jak na poprzednim tegorocznym LP, ale i tak wystarczająco mocno, żebyśmy zbili sobie pionę na koniec roku i coś tam jeszcze porobili. Jutro startuje preorder. 100 sztuk, cena niewygórowana, więc głupio by było odpuścić, skoro natywna seria nie rozpieszcza nas fizycznymi wydaniami, prawda?

8

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.