A ty jak zbierasz pieniądze?

delasoul

Wystarczyło kilkadziesiąt godzin, żeby zdobyć kilkaset tysięcy dolarów. Ile musisz na to pracować? Podejrzewam, że mniej więcej tyle co i ja. Długo. Im się jednak udało. W dziwny, niekonwencjonalny i rzadko spotykany sposób jak na branżę muzyczną.

Kickstarter czy inne serwisy crowdfoundingowe zdobyły popularność i nie można się temu dziwić. Bardzo fajny sposób na pozyskanie pieniędzy i „sponsorów”. Ostatnie sukcesy, dla przykładu niech posłuży cudowna gra Pillars of Eternity (która totalnie zakręciła moją oldschoolową i zwariowaną na punkcie cRPG głowę), dają tylko przykład, że może warto się zainteresować finansowaniem społecznościowym każdej dowolnej inicjatywy.

O ile w świecie gier czy technologii takie pozyskiwanie funduszy jest już w zasadzie normą i bardzo często dostaje się produkt zgodny z oczekiwaniami (nie zapominajmy o totalnych klapach, gdzie palmę pierwszeństwa dzierży zapewne konsola Ouia), to jednak w muzycznym światku jeszcze nie jest to normą. I wcale bym nie życzyłbym sobie tego, żeby szlakami De La Soul poszli inni.

Kocham De La Soul. Pos, Dave i Maseo dość mocno wpłynęli na moje postrzeganie muzyki i w miarę regularnie wracają na głośniki, ale nie zdecydowałem się wspomóc chłopaków w wydaniu nowej płyty za pomocą Kickstartera. Nie widzi mi się to w branży muzycznej i jestem zapewne w mniejszości, ponieważ w kilkadziesiąt godzin od ogłoszenia zbiórki, trio z Nowego Jorku uzbierało ponad drugie tyle, ile potrzebowali. W tej chwili na liczniku mają prawie 260 tyś. $, a musieli zebrać „tylko” 110 tyś. Mało tego – będą zbierali jeszcze przez 31 dni. Będzie milion? Niewykluczone.

Stawki są horrendalne. 25 baksów za kompakt? No way. 45 baksów za winyl? Też nie do zaakceptowania, ale jeszcze jakoś by to przełknął. Pendrive’y po 30 $, wersje cyfrowe za 15 $ czy inne bzdury mnie osobiście nie interesują, ale może kogoś? Tak jak typków, którzy zapłacili 7500 $ za możliwość nagrania skitu razem z zespołem (no fajne, nie powiem, ale drogie cholerstwo) czy platynową płytę Dave’a za debiut z 1989 roku. Koszt? Jedyne 10 tysi.

Jaram się „pełnoprawnym” powrotem De La Soul, ale nie jaram się sposobem w jaki ten album ma powstać. Niby wszystko zapowiada się fajnie: Damon Albarn czy David Byrne z gościnnym udziałem (a także… 2 Chainz, z czego zapewne kilkadziesiąt tysięcy zielonych pójdzie na jego „pensję”). Sample, inspiracje pokaźną ilością gatunków. Teoretycznie nie można się nie jarać. Teoretycznie.

Jako sondowanie rynku – inicjatywa godna pochwały. Lepiej wiedzieć jakie będzie zapotrzebowanie na nowy album. Wizerunkowo – nie do końca. Wielka szkoda, że legendy sceny muszą zbierać pieniądze na wydanie nowego materiału. Niemniej jednak to jest jak złożenie zamówienia przedpremierowego albo zakup albumu w ciemno. A ten album podobno ma on nosić nazwę You’re Welcome. Przywitam ich, ale z dozą ostrożności. Jak to zwykle bywa z weteranami.

PS

Cała kampania jest prowadzona pod tym adresem.

Zdjęcie/photo: kickstarter.com

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź